Łańcuch dostaw szczepionek przeciwko Covid-19 jest porozrywany. Nie wiadomo, kiedy i w jakich ilościach zamówione partie trafią do Polski, a to oznacza przesuwanie terminów szczepień. W tej sytuacji trzeba zapytać wprost: czy powinniśmy zdecydować się na szybki zakup rosyjskiego Sputnika V.

Jeszcze niedawno takie sugestie można było wyśmiać, kwitując je żartem: zaszczepimy się Sputnikiem i odlecimy w kosmos. Od kiedy jednak w prestiżowym czasopiśmie Lancet opublikowano wyniki ostatniej fazy badań klinicznych i potwierdzono bezpieczeństwo preparatu oraz jego skuteczność na poziomie 91,6 proc., o Sputniku mówi się poważnie.

Na przykład w Niemczech wiadomość o tym wywołała spore poruszenie. Narasta tam niezadowolenie z powodu powolnego tempa zaszczepiania. Rządowi wytyka się, że nie zapewnił sobie uprzywilejowanego dostępu do szczepionki firmy Biontech/Pfizer, mimo że BioNTech ma swoją siedzibę w Niemczech, a jego szczepionka była pierwszą dopuszczoną do obrotu na Zachodzie. Dlatego z zadowoleniem przyjęto informację ministra zdrowia Jensa Spahna z 3 lutego, że trwają rozmowy z Moskwą w celu zbadania możliwości produkcji Sputnika V w RFN przez firmę IDT Biologika.

Zresztą Rosjanie nie boją się międzynarodowej oceny preparatu. Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich (RDIF) złożył wniosek do Europejskiej Agencji Leków (EMA) o udział w konsultacjach naukowych dotyczących Sputnika V. RDIF, twórcy szczepionki oraz przedstawiciele EMA odbyli konsultacje naukowe w tej sprawie 19 stycznia 2021 r.

Kanclerz Angela Merkel – jak informował portal dw.com – zaoferowała nawet pomoc niemieckiego rządu w przyspieszeniu zatwierdzenia Sputnika V w Unii Europejskiej. Francja i Hiszpania zasygnalizowały już zainteresowanie szczepionką.

Trzeba zatem brać pod uwagę, że Komisja Europejska wyrazi zgodę na dopuszczenie rosyjskiego preparatu do obrotu na obszarze UE. Ale czy Polska powinna czekać na decyzję KE?

Sputnik V jeszcze w kosmodromie

– Rosjanie są na początku tej drogi. Na razie złożyli wniosek o doradztwo naukowe. Chodzi o to, że w ramach aplikowania tej procedury możliwe jest omówienie procesu rozwojowego. Przed nimi wydanie zezwolenia przez Europejską Agencję Leków i ostateczna decyzja Komisji Europejskiej. Jeśli EMA i KE zgodzą się na rosyjską szczepionkę, Polska będzie mogła ją kupić. Będziemy pewni, że spełnia ona kryteria jakości, skuteczności i bezpieczeństwa zdrowotnego – powiedziała Rynkowi Zdrowia senator (lekarz) Beata Małecka-Libera, przewodniczącą Senackiej Komisji Zdrowia.

Dodała, że według obecnych informacji, jakie podaje EMA, producent nie wystąpił z wnioskiem o ocenę pełnej dokumentacji. – Wymagana jest pełna dokumentacja naukowa potwierdzająca europejskie normy wartości .Ocenia to Europejska Agencja Leków.

Zapytaliśmy przewodniczącą, czy Senacka Komisja Zdrowia zajmie się problemem zakupu przez Polskę Sputnika V.

Nie przewiduję, by w najbliższym czasie sprawa zakupu przez Polskę Sputnika V była przedmiotem obrad Senackiej Komisji Zdrowia. Najbliższe posiedzenie poświęcone będzie szczepionkom i bezpieczeństwu zdrowotnemu. Chcemy kontynuować temat mutacji wirusa, testowania, a także ocenić przebieg epidemii w oparciu o twarde dane GIS.

Małecka Libera powiedziała jeszcze, że jeśli EMA wyda pozytywną decyzję w tej sprawie, jeśli w Europie i w Polsce dalej będą problemy z zaopatrzeniem w szczepionki, to wtedy możemy rozważać zakup rosyjskiej szczepionki i wprowadzenia jej na unijny rynek.

Zdrowotna racja stanu

Podobnego zdania był poseł (lekarz) Marek Hok z Sejmowej Komisji Zdrowia. Również i on jako warunek zakupu szczepionki stawia zatwierdzenie jej przez EMA.

– Kiedy każdego dnia wyczekujemy na dostawy, żeby zaszczepić jak najwięcej ludzi, należy się zastanowić nad dopuszczeniem Sputnika V na rynek. Trzeba korzystać z każdej możliwości, bo w kolejce po szczepionki przeciw Covid-19 czeka jeszcze 25 mln Polaków. Tymczasem dostawy są nieregularne, a śmiertelność z powodu Covid-19 i chorób współistniejących jest w Polsce wyjątkowo wysoka.

Od wielu lat mówimy, że na zdrowie nie możemy patrzeć przez pryzmat polityki. To są jednak tylko piękne słowa. W przypadku pandemii i dramatu jaki dotknął świat, można skorzystać i z tej szczepionki, gdy tylko EMA ją zarekomenduje. Zdrowie jest ważniejsze od polityki, którą trzeba schować do szuflady – podsumował poseł.

Z dużym dystansem o tym pomyśle mówił natomiast Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera i rządowy koordynator Narodowego Programu Szczepień. Zapytany 15 lutego w RMF FM o możliwość zakupu przez Polskę rosyjskiej szczepionki, powiedział: – Mamy zamówione blisko 100 mln dawek szczepionki, które otrzymamy do końca tego roku. Kupowanie kolejnych dawek szczepionki, zwłaszcza takich, których nie można szybko pozyskać…

– Jak to nie można. Węgrzy już mają – przerwał mu przeprowadzający rozmowę red. Robert Mazurek.

– Węgrzy przyjęli inną strategię i trzymają się tej strategii – odpowiedział Dworczyk. – My funkcjonujemy w ramach porozumienia wynegocjowanego przez Komisję Europejską – kontynuował. Przyznał jednak, że są problemy z dotrzymywaniem terminów dostaw.

– Do końca I kwartału zaszczepimy ok.3 mln osób. Natomiast bywają opóźnienia. Szczepionka jednego z dostawców miała przyjechać w zeszłym tygodniu – 8 lutego, ponad 200 tys. Potem zmieniono wielkość dostawy na 120 tys. Następnie przesunięto o 2 dni dostawę, mówiąc, że będzie to 80 tys., a następnie przyjechała w liczbie 140 tys. – sięgnął po najnowszy przykład perturbacji z dostawami.

Przykład Węgier

Warto dodać, że opóźnienia w dostawach preparatów zachodniej produkcji do krajów UE skłoniły Węgry, jako pierwszy kraj Unii, do dopuszczenia na swój rynek i zakupu (w ramach krajowych procedur) preparatów chińskich i rosyjskich. Obecnie – jak informowała 13 lutego PAP – rosyjski preparat jest dopuszczony do użytku w 26 państwach świata i jest to, obok Comirnaty i preparatu AstraZeneca, szczepionka zaakceptowana przez największą ilość krajów. Zamówiły ją m.in. Meksyk, Indie, Brazylia i Iran.

Ponadto rosyjska szczepionka (podobnie jak preparat AstraZeneca) jest szczepionką wektorową, która jest łatwiejsza w przechowywaniu i transporcie (nie wymaga bardzo niskich temperatur) oraz tańszą niż oparte na technologii mRNA preparaty Pfizera/BioNTechu i Moderny.

Mamy dość zamówionych szczepionek, z dużą górka, z innych koncernów farmaceutycznych, wiec osobiście nie widzę powodu, aby kupować szczepionkę rosyjską. I to właściwie wszystko, co mam do powiedzenia w tej sprawie – skwitował problem poseł (lekarz) Tomasz Latos, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia.

Dopytywany przez nas, co sądzi o przykładzie Węgier, odparł, że węgierski rząd ma problem, żeby przekonać do tej szczepionki obywateli. – Ja uważam, że trzeba przyjąć inne rozwiązanie. Jeśli natomiast kiedyś Sputnik V będzie miał akceptację Komisji Europejskiej, to wówczas będzie można wrócić do tematu. W każdym razie w tej chwili sprawa zakupu tej szczepionki nie jest planowana jako temat obrad Komisji Zdrowia. Ja go nie podejmę – stwierdził Tomasz Latos i dodał, że nie wyklucza, że inni posłowie będą nim zainteresowani.

źródło: rynekzdrowia.pl

Share →